Daily Archives: 1 marca 2013

Inspiracje

Eksperymenty z elekronicznym brzmieniem stanowiły podwaliny niejednego nurtu muzycznego – jak krautrock, spacerock, czy postrock. Wraz z symfonicznymi aranżacjami, muzycy przemycali do swoich utworów elementy kompozycyjne zaczerpnięte z muzyki klasycznej. Często też sami posiadali solidne wykształcenie w tym kierunku. Rock progresywny charakteryzuje się też wirtuozerią reprezentujących go wykonawców. Nic dziwnego – to właśnie najlepszych instrumentalistów ciągnie do rozbudowanych form muzycznych i łamania konwencji. Prócz elektroniki i wpływów klasycznych, rock progresywny czerpie obficie inspiracje z jazzu i folku. Znanymi przedstawicielami jazzrocka (tzw. fusion) są np. Frank Zappa, Colloseum i Mahavishnu Orchestra. Muzykę mocno zbliżoną do rocka progresywnego nagrywał nawet Miles Davis. Wpływy folkowe, zarówno w kompozycjach, jak i stosowanym instrumentarium, można odnaleźć choćby u Jethro Tull – symbolem grupy i całego gatunku stał się rysunek przedstawiający brodatego lidera grupy grającego na flecie poprzecznym. Charakterystyczną, choć nieobowiązkową cechą rocka progresywnego są też teksty, często zawierające filozoficzne i religijne treści, lub sięgające po inspiracje fantastyką i mitologią. Przykładem może tu być choćby płyta „Tales From Topographic Oceans” grupy Yes, której treść stanowi streszczenie zawartej w książce „Autobiografia jogina” mistycznej filozofii shastrick, obejmującej wszystkie aspekty życia. Każdy z czterech dwudziestominutowych utworów na dwupłytowym albumie przedstawia jeden z aspektów tej filozofii.

Muzyka komercyjna – nienawiść słuchaczy.

Czy faktycznie muzyka komercyjna może wywołać nienawiść u słuchaczy? Czy faktycznie może być ktoś, kto zwyczajnie nie nawiedzi komercji i gdy widzi kapele grające dla pieniędzy wymiotować mu się chce i rzygać? Otóż tak, przedstawię wam jeden przykład młodego didżeja, który nie znosił komercyjnej muzyki, a na każdy dźwięk czegoś co przypominało mu utwory grane w telewizji zwyczajnie rzucał się i wściekał. Osoba ta była młodą, ambitną i całkiem zaradną postacią. Miała dosyć ciekawe hobby: tworzenie muzyki. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby osoba ta potrafiła tolerować inne gatunki muzyczne oraz poszczególne utwory grane w mediach. Niestety człowiek ten, był na tyle zwariowany, że mdliło go na samą myśl o utworach komercyjnych robionych dla pieniędzy. Wściekał się gdy ktoś mówił o graniu dla kasy… Można było to nawet uznać za symptom jakiejś choroby psychicznej ale nie. On po prostu był niedowartościowany jak się okazało później. Udało mu się przebić i został sławnym didżejem. Dostawał kupę kasy za to, że zagra to na jednej, to na drugiej imprezie. Zmienił się jego pogląd, ponieważ nie uważał już tego za komercyjność, ale zwykły zawód. Dziwne?